Przygotowanie wojsk do obrony

Kierunki rozwoju współczesnej artylerii w świetle wniosków z wywiadu Defence24 oraz standardów użycia systemów autonomicznych i AI w siłach zbrojnych

1. Ocena problemu

Wywiad z Szefem Zarządu Wojsk Rakietowych i Artylerii DG RSZ płk. Andrzejem Kupisem wskazuje, że rozwój Wojsk Rakietowych i Artylerii jest ukierunkowany na zwiększanie donośności, precyzji, interoperacyjności, zdolności głębokiego rażenia oraz integrację nowych środków, w tym rakiet, dronów i systemów bezzałogowych oraz autonomicznych. Jednocześnie rozmowa wyraźnie pokazuje, że celem nie jest odejście od klasycznej artylerii, lecz jej adaptacja do wojny wielodomenowej, szybkiego tempa działań i rosnącego znaczenia rozpoznania, cyberbezpieczeństwa oraz odporności logistycznej. 

2. Tezy

Teza 1. Rozwój współczesnej artylerii powinien iść w kierunku wysokiej automatyzacji, częściowej bezzałogowości i szerokiego wykorzystania AI, ale nie w kierunku pełnej autonomii decyzyjnej w użyciu ognia. 

Teza 2. Najbardziej racjonalnym modelem rozwoju nie jest „artyleria całkowicie autonomiczna”, lecz artyleria hybrydowa: zautomatyzowana technicznie, silnie usieciowiona, zintegrowana z BSP i systemami rozpoznania, lecz pozostająca pod kontrolą człowieka na poziomie decyzji o rażeniu. 

Teza 3. W realiach współczesnego pola walki większą wartość bojową daje dziś skrócenie cyklu wykrycie-decyzja-ogień-zmiana stanowiska niż sama rozbudowa liczby klasycznych środków ogniowych bez głębokiej integracji z rozpoznaniem i automatyką. 

3. Analiza

3.1. Znaczenie wniosków z wywiadu Defence24

Z wypowiedzi płk. Andrzeja Kupisa wynika, że zasadniczym kierunkiem rozwoju WRiA pozostają: wzrost donośności i precyzji, budowa zdolności deepstrike, rozwój interoperacyjności oraz dostosowanie do doświadczeń wojny w Ukrainie. Szczególnie istotne jest jego stwierdzenie, że wojna pokazała „nowe drogi rozwoju”, obejmujące rakiety, drony oraz systemy bezzałogowe i autonomiczne, co wymusza redefinicję dotychczasowego podejścia. To oznacza, że bezzałogowość i autonomia są już elementem rzeczywistej ewolucji artylerii, a nie jedynie koncepcją futurystyczną. 

Jednocześnie ten sam materiał wskazuje, że podstawą zdolności pozostają nadal: rozwój jednostek, szkolenie kadr, potencjał naprawczy, utrzymanie sprzętu, gromadzenie amunicji oraz spójne, modułowe budowanie zdolności. Z wojskowego punktu widzenia oznacza to, że nawet najbardziej nowoczesna artyleria nie może opierać się wyłącznie na efektownych technologiach autonomicznych, jeżeli nie towarzyszą im rezerwy amunicyjne, zabezpieczenie techniczne, infrastruktura i procedury działania. 

3.2. Dlaczego automatyzacja i bezzałogowość są pożądane

Automatyzacja artylerii zwiększa wartość bojową w kilku wymiarach. 
Po pierwsze, ogranicza liczebność obsługi na stanowisku ogniowym, a tym samym zmniejsza podatność na kontrbateryjne uderzenia przeciwnika. 
Po drugie, skraca czas przygotowania ognia i opuszczenia stanowiska. 
Po trzecie, poprawia powtarzalność procedur, zmniejsza obciążenie fizyczne załogi i zwiększa intensywność prowadzenia ognia. 
Po czwarte, umożliwia efektywniejsze spięcie artylerii z rozpoznaniem bezzałogowym, radarowym i radioelektronicznym. Wszystko to odpowiada logice wojny wielodomenowej opisanej w wywiadzie jako środowisko działań naznaczone szybkością, asymetrią i komponentem cybernetycznym. 

Z tego względu należy uznać, że automatyczne ładowanie, zdalne sterowanie wybranymi funkcjami, autonomiczne wozy amunicyjne, AI do fuzji danych i wspomagania dowodzenia oraz opcjonalna załogowość platform są kierunkiem uzasadnionym operacyjnie. Nie są one luksusem technologicznym, lecz odpowiedzią na realne zagrożenia pola walki. 

3.3. Granica, której nie należy przekraczać

Kluczowa kwestia dotyczy tego, czy AI powinna jedynie wspierać użycie artylerii, czy też samodzielnie decydować o otwarciu ognia. 
Obowiązujące standardy zachodnie wskazują wyraźnie, że autonomiczne i półautonomiczne systemy uzbrojenia mają być projektowane tak, aby dowódcy i operatorzy mogli zachować „appropriatelevels of humanjudgmentover the use of force”, czyli odpowiedni poziom ludzkiego osądu przy użyciu siły. Dyrektywa DoD 3000.09 łączy ten wymóg z testowaniem, walidacją, cyberodpornością, zabezpieczeniami antysabotażowymi oraz zgodnością z prawem wojennym. 

Także NATO podkreśla, że wojskowe zastosowania AI muszą opierać się na zasadach odpowiedzialnego użycia: legalności, odpowiedzialności i rozliczalności, wyjaśnialności i śledzalności, niezawodności, sterowalności oraz ograniczaniu uprzedzeń. 
Z punktu widzenia artylerii oznacza to, że AI może rekomendować cele, integrować dane, przewidywać priorytety, proponować rozwiązania ogniowe i ostrzegać o zagrożeniach, ale nie powinna samodzielnie przejmować pełnej odpowiedzialności za decyzję o rażeniu

3.4. Ryzyka pełnej autonomizacji artylerii

Pełna autonomizacja systemów artyleryjskich rodzi cztery zasadnicze ryzyka.

Po pierwsze, ryzyko błędu rozpoznania. W środowisku zakłóceń, maskowania, wabików i deformacji obrazu sytuacji taktycznej algorytm może błędnie sklasyfikować cel lub nadać mu niewłaściwy priorytet. 
Po drugie, ryzyko cybernetyczne i elektromagnetyczne. Im bardziej system zależy od danych, łączności i oprogramowania, tym bardziej jest narażony na zakłócenie, spoofing, ingerencję lub degradację działania. Dyrektywa DoD wprost wymaga cybersurvivability i operationalresilience dla takich systemów. 
Po trzecie, pojawia się ryzyko utraty sterowalności operacyjnej. Artyleria działa w ścisłym powiązaniu z zamiarem dowódcy, manewrem wojsk własnych, oceną proporcjonalności skutków oraz ryzykiem strat ubocznych. Pełna autonomia może zaburzyć ten związek. 
Po czwarte, istnieje ryzyko prawne i doktrynalne: system, który sam wybiera i atakuje cele, jest trudniejszy do pogodzenia z wymogiem odpowiedzialności dowódczej, kontroli użycia siły i oceny zgodności działań z prawem konfliktów zbrojnych. 

3.5. Model pożądany: artyleria hybrydowa

Z powyższego wynika, że najbardziej racjonalnym kierunkiem jest artyleria hybrydowa, oparta na pięciu filarach.

Pierwszy filar to automatyzacja techniczna: automaty ładowania, systemy autodiagnostyki, szybkie przeliczanie danych do strzelania, automatyczna orientacja działa, systemy wspomagające szybkie zajmowanie i opuszczanie stanowiska. 
Drugi filar to bezzałogowe rozpoznanie i wsparcie: BSP obserwacyjne, środki wskazywania celów, drony retranslacyjne, amunicyjne oraz autonomiczna logistyka. 
Trzeci filar to AI wspomagająca decyzję, a nie zastępująca dowódcę. 
Czwarty filar to odporność działania w środowisku zakłóconym, obejmująca cyberbezpieczeństwo, odporność na WRE, redundancję łączności i możliwość pracy w trybie zdegradowanym. 
Piąty filar to utrzymanie klasycznego fundamentu artylerii: zapasów amunicji, zdolności remontowych, kadr i szkolenia. Taki model pozostaje zgodny zarówno z kierunkiem wskazanym w wywiadzie, jak i z zachodnimi zasadami użycia AI w siłach zbrojnych. 

4. Wnioski

Wniosek 1. Rozwój artylerii powinien iść w stronę silnej automatyzacji i częściowej bezzałogowości, ponieważ zwiększa to przeżywalność, tempo reakcji, mobilność i zdolność działania w systemie rozpoznawczo-uderzeniowym. 

Wniosek 2. AI powinna być wdrażana przede wszystkim jako narzędzie wsparcia dowodzenia, rozpoznania, priorytetyzacji celów, planowania ognia i logistyki, a nie jako całkowicie samodzielny decydent o użyciu śmiercionośnej siły. 

Wniosek 3. Pełna autonomia ogniowa artylerii nie jest obecnie rozwiązaniem optymalnym, ponieważ generuje zbyt wysokie ryzyka: błędu klasyfikacji, podatności cybernetycznej, utraty sterowalności operacyjnej i problemów prawnych. 

Wniosek 4. W warunkach polskich priorytetem powinno być rozwijanie zautomatyzowanych i usieciowionych systemów artyleryjskich nowej generacji, zintegrowanych z BSP, odpornych na zakłócenia, zdolnych do szybkiego deepstrike, ale nadal funkcjonujących w formule człowiek-zatwierdza-ogień. 

Wniosek 5. Najwłaściwszym kierunkiem nie jest „artyleria bez ludzi”, lecz artyleria z człowiekiem odsuniętym od największego zagrożenia, lecz pozostającym w pętli decyzyjnej. Taki model najlepiej łączy skuteczność bojową, odpowiedzialność dowódczą i odporność systemu walki. 

5. Konkluzja końcowa

Odpowiedź na pytanie zasadnicze brzmi: tak, rozwój współczesnej artylerii powinien iść w kierunku platform bezzałogowych, zautomatyzowanych i wspieranych przez AI, ale nie w kierunku pełnej autonomii użycia ognia
Optymalny model to artyleria hybrydowa: technicznie wysoko zautomatyzowana, operacyjnie silnie usieciowiona, taktycznie zintegrowana z rozpoznaniem bezzałogowym, lecz prawnie i decyzyjnie kontrolowana przez człowieka. 

Jak zatem powinna wyglądać artyleria hybrydowa?

Artyleria hybrydowa powinna wyglądać jak system walki, a nie jak sama armatohaubica. Jej istotą jest połączenie pięciu elementów: klasycznych środków ogniowych, bezzałogowego rozpoznania, automatyzacji technicznej, wsparcia decyzyjnego AI oraz odpornego systemu dowodzenia i logistyki. 
Taki kierunek jest spójny zarówno z tezami z wywiadu Defence24 o rozwoju WRiA w stronę większej precyzji, donośności, integracji bezzałogowców i odporności systemów dowodzenia, jak i z zachodnimi zasadami odpowiedzialnego użycia AI, które wymagają zachowania ludzkiego osądu przy użyciu siły. 

W praktyce hybrydowa artyleria powinna mieć załogowe lub opcjonalnie załogowe platformy ogniowe, ale z maksymalnie zautomatyzowanym procesem działania. 
Oznacza to automatyczne ładowanie, zautomatyzowane przygotowanie danych do strzelania, szybkie zajmowanie i opuszczanie stanowiska oraz możliwie małą obsługę. 
Ten model widać już na przykładzie współczesnych systemów silnie zautomatyzowanych, takich jak Archer, którego producent opisuje jako w pełni zautomatyzowaną armatohaubicę samobieżną, zdolną do szybkiego wejścia i zejścia ze stanowiska oraz ograniczenia liczby ludzi w załodze. 
Najważniejsze jest jednak to, że armata nie może być samotnym środkiem ogniowym. Hybrydowa artyleria musi być stale związana z warstwą rozpoznawczą: mini-BSP na poziomie baterii, BSP rozpoznawczymi na poziomie dywizjonu i brygady, radarami artyleryjskimi, rozpoznaniem radioelektronicznym i źródłami wyższego szczebla. U.S. Army opisuje to wprost jako konieczność wzmocnienia łańcucha „sensor-to-shooter”, a NATO w materiałach z lessonslearned z wojny rosyjsko-ukraińskiej podkreśla znaczenie szybkiego zamykania pętli rozpoznanie-decyzja-rażenie. 

Dlatego architektura artylerii hybrydowej powinna mieć cztery warstwy bojowe.

Pierwsza warstwa: ogień

Rdzeń tworzą klasyczne armatohaubice 155 mm i środki rakietowe, bo wojna w Ukrainie i bieżące analizy NATO nadal potwierdzają centralną rolę artylerii w walce lądowej. Różnica polega na tym, że te środki muszą być bardziej zautomatyzowane, szybciej manewrujące i zdolne do działania w rozproszeniu. 

Druga warstwa: sensory i bezzałogowce

Każda bateria powinna mieć własne krótkiego zasięgu BSP do korekty ognia i oceny skutków, a dywizjon dodatkowo BSP głębszego rozpoznania, środki retranslacji i sensory kontrbateryjne. To właśnie robi z artylerii system hybrydowy: ogień klasyczny, ale oczy i uszy bezzałogowe. 

Trzecia warstwa: cyfrowe dowodzenie i AI

System kierowania ogniem powinien automatycznie łączyć dane z rozpoznania, wyliczać rozwiązania ogniowe, priorytetyzować cele, proponować przydział efektora do celu i przewidywać zapotrzebowanie amunicyjne. 
W polskich warunkach naturalnym punktem odniesienia jest TOPAZ, który WB Group i Agencja Uzbrojenia opisują jako zautomatyzowany system dowodzenia i kierowania ogniem artylerii, a WB podaje też, że jego interfejs ASCA przeszedł testy interoperacyjności z systemami państw sojuszniczych. 

Czwarta warstwa: logistyka i przeżywalność

Bez autonomicznej lub półautonomicznej logistyki nie ma dziś trwałej siły artylerii. Artyleria hybrydowa powinna mieć zautomatyzowane wozy amunicyjne, cyfrowe śledzenie zapasu, rozproszone punkty uzupełniania i procedury działania w środowisku zakłóceń. W wywiadzie Defence24 bardzo mocno wybrzmiewa, że rozwój zdolności artyleryjskich musi iść równolegle z zabezpieczeniem technicznym, bazą naprawczą i zapasem amunicji. 

Kluczowe jest też, jaką rolę ma pełnić AI. 
W artylerii hybrydowej AI nie powinna sama „decydować o zabiciu”, lecz przyspieszać i porządkować proces bojowy. Powinna wykrywać wzorce, porównywać dane z wielu źródeł, wskazywać najbardziej prawdopodobne stanowiska przeciwnika, proponować kolejność rażenia, ostrzegać o ryzyku ognia bratobójczego i optymalizować gospodarkę amunicyjną. 
NATO wymienia lawfulness, responsibility and accountability, explainability and traceability, reliability oraz governability jako zasady odpowiedzialnego użycia AI w obronności, a DoD 3000.09 nakazuje projektować autonomiczne i półautonomiczne systemy tak, by dowódcy i operatorzy zachowywali odpowiedni poziom ludzkiego osądu przy użyciu siły. 

Z tego wynika model dowodzenia: AI proponuje, człowiek zatwierdza, system wykonuje. To jest właśnie sedno artylerii hybrydowej. Nie pełna autonomia ogniowa, lecz bardzo wysoka automatyzacja techniczna i informacyjna przy zachowaniu człowieka w pętli decyzyjnej. 
Takie podejście ogranicza ryzyko błędu klasyfikacji celu, spoofingu, utraty kontroli nad systemem i naruszeń prawa konfliktów zbrojnych, przed czym wprost ostrzegają zachodnie regulacje dotyczące autonomii w uzbrojeniu. 

Od strony organizacyjnej dobry model hybrydowy wyglądałby tak: bateria ma własne mini-BSP, cyfrowe terminale kierowania ogniem, wóz dowodzenia i zautomatyzowane wozy amunicyjne; dywizjon ma własny pakiet kontrbateryjny, BSP średniego zasięgu, komórkę AI/analityczną i mocny komponent WRE/cyber; brygada lub dywizja daje rozpoznanie głębokie, satelitarne i rakietowe oraz spina wszystko w jeden łańcuch ognia. 
W takim układzie klasyczna artyleria lufowa, rakietowa, drony i amunicja krążąca nie konkurują ze sobą, tylko tworzą wspólny system efektów. To dobrze odpowiada logice wywiadu Defence24, gdzie artyleria nie jest opisywana w izolacji, lecz jako element wsparcia wojsk walczących, z naciskiem na deepstrike, interoperacyjność i nowe środki rażenia. 

Najkrócej ujmując: artyleria hybrydowa powinna być załogowa w odpowiedzialności, bezzałogowa w rozpoznaniu, zautomatyzowana w wykonaniu i cyfrowa w dowodzeniu. 
Jej celem nie jest zastąpienie artylerzysty robotem, tylko odsunięcie człowieka od najbardziej narażonych czynności, skrócenie czasu reakcji i zwiększenie odporności całego systemu walki.

« Powrót do listy